Z OSTATNIEJ CHWILI
ALARM - 112
Doba w liczbach - 17.05

W ciągu minionej doby dolnośląscy policjanci przeprowadzili na terenie województwa łącznie 473 interwencje.
Włamywacz do altanek zatrzymany

Policjanci z Wałbrzycha zatrzymali 23-letniego mężczyznę, którego od dłuższego czasu podejrzewali o dokonanie szeregu włamań do al...
Pijana matka

Sąd Rodzinny w Świdnicy zajmie się sprawą nietrzeźwej, 29-letniej mieszkanki Świebodzic, która opiekowała się swoim 6 miesięcznym ...
Chłopak z Wałbrzycha w Afganistanie
- Szczegóły
- Opublikowano: sobota, 18, lutego 2012 12:58
- Odsłony: 1365
Damian Bas z Wałbrzycha jest jednym z nielicznych mieszkańców regionu wałbrzyskiego który jako zawodowy żołnierz uczestniczył w misji wojskowej w Afganistanie. Niedawno został uhonorowany przez prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej wysokim odznaczeniem państwowym „Gwiazdą Afganistanu”. Dziś - w cywilu, z zawodu automatyk i elektronik –poważnie rozmyśla o powrocie do wojska.
W polskich oddziałach wojskowych w Afganistanie był od kwietnia do października 2006 roku. Jak tam trafił i czym dla niego był udział w tej misji?
- Zawsze fascynowało mnie wojsko i wszystko, co się z nim wiąże – mówi na wstępie. To nie był przypadek, że brałem udział w tej niełatwej misji. Najpierw była służba wojskowa do której zgłosiłem się sam, bo pobór już nie jest obowiązkowy. Potem wróciłem do cywila. Rozpocząłem nawet studia, ale jednocześnie podjąłem starania o przyjęcie na żołnierza zawodowego. Uczestniczyłem w kilku selekcjach w Bieszczadach. Wszystkie zaliczyłem. W końcu zaproszono mnie do jednostki w Gliwicach. Studia kontynuowałem zaocznie nawet, kiedy byłem już żołnierzem zawodowym, ale musiałem przerwać, gdy nadszedł rozkaz wyjazdu już do Afganistanu. Moje przygotowania do wyjazdu na misję trwały około dwóch lat, jak całego mojego oddziału. Nikt nie robił tajemnicy, że tam pojedziemy. Oprócz regularnej nauki angielskiego mieliśmy dużo zajęć przygotowawczych, na których uczono nas, co to za kraj, jakie tam są religie, jak mamy się zachowywać w styczności z ludnością cywilną i jakie niebezpieczeństwa czyhają na nas ze strony: pustyni, klimatu, przeciwnika. Podawano wszystko, co musimy wiedzieć. W całym przygotowaniu podstawą były naturalnie zajęcia wojskowe sprawnościowe i strzeleckie.
Damian Bas trafił do oddziału szturmowego. Jak przyjęła jego wyjazd rodzina?
- Jestem kawalerem. Bliscy, a zwłaszcza mama, długo nie wiedzieli, że tam pojadę. Nie chciałem ich denerwować. Dowiedzieli się w ostatnich dniach, jak przyjechałem spakowany w charakterystycznym, pustynnym moro. Przy pożegnaniu były łzy…- opowiada. - Starałem się później dzwonić do domu, tak często, jak tylko to było możliwe.
- Doskonale pamiętam nasz wylot z Krakowa, z lotniska na Balicach. Lecieliśmy słynnymi samolotami CASA – wspomina wałbrzyszanin. - To była długa podróż, bo lot trwał blisko 15 godzin. Wylądowaliśmy w innym klimacie, innym kraju. Wielki kontrast z tym, co znałem. Widok z góry na Afganistan był imponujący. To przepiękny kraj. Malownicze ośnieżone szczyty, a w dole słońce, morze zieleni i piaski. Upały tam dają mocno popalić. W ciągu dnia sięgają nawet 40 stopi i więcej. Najgorsze były te kontrasty w temperaturze. W nocy spadała często do zera. Trzeba było naciągać nawet polary, a w dzień z kolei było za gorąco - w krótkim rękawku.
- Należałem do zespołu szturmowego – opowiada dalej pan Damian. - Moim zadaniem było zabezpieczanie saperów podczas rozminowywania terenu. Saperzy pracowali ciężko. My na pojazdach obserwowaliśmy przedpole, czy nie ma jakichś ataków wynikających z naszej obecności. Saperzy zwykle wyjeżdżali swoimi pojazdami, a my ich konwojowaliśmy na swoich wozach bojowych nazywanych „Dzikami”. Oprócz tego mieliśmy regularne wyjazdy do Kabulu. To były takie regularne rekonesansy, w czasie których sprawdzaliśmy, czy jest spokojnie w stolicy. Mieliśmy też swój współudział z Amerykanami w pilnowaniu bazy Bagram. Pełniliśmy służbę na wieżach obserwacyjnych. To było często i 24 godziny spędzonych na tym posterunku. Obserwowaliśmy stamtąd przedpole. Oczywiście w tym pilnowaniu pomagała też i elektronika, ale mimo wszystko ludzkie oczy są niezastąpione. Baza Bagram jest jedną z baz wojskowych w tym kraju. Stacjonuje tam obok siebie kilkanaście narodowości: Arabowie, Amerykanie, Polacy pełniących tam misję. Posiada: magazyny, stołówki, siłownie - wszystko, co jest najbardziej potrzebne dla wojska. Oczywiście wkoło są wieże obserwacyjne i cała baza była dobrze pilnowana.
Najtrudniejsze chwile służby?
- Były takie, ale nie mogę mówić o szczegółach. Byłem świadkiem ataków, gdy saperzy musieli się ewakuować, a my ich osłanialiśmy. Widziałem wymianę ognia i też to przeżywałem. Podczas mojej misji rozwijano nowe bazy dla Polaków na południu Afganistanu. My tam często jeździliśmy osłaniając tych, co kierowali tymi pracami i bazy rozwijali. Poznałem dobrze wiele miejsc. Oczywiście musieliśmy trzymać dystans i zachować maksimum ostrożności – wspomina Damian Bas.
Wałbrzyszanin podkreśla, że zawsze był patriotą.
- Śledzę, co się pisze i mówi w mediach o Afganistanie i pobycie naszych i innych wojsk w tym kraju – mówi dalej Damian Bas. - Różne rzeczy czytałem o tym że ci, którzy tam uczestniczą są jakimiś najeźdźcami, że to jedynie chodzi o biznes. To brednie. Ja tak nie uważam. Czuję, że jesteśmy potrzebni - tym ludziom, którzy tam są. Byłem tam – widziałem. Jeździliśmy do domów dziecka zawożąc często tym dzieciom żywność, leki, przybory szkolne. Ludzie regularnie przychodzili do nas po pomoc medyczną i ją otrzymywali. Ja te wizyty ogromnie przeżywałem. Byłem i wiem, że jesteśmy potrzebni. Mówię o patriotyzmie, ale jest w tej misji i miejsce na to. W ogóle zachęcam mężczyzn do wojska. Żałuję, że nie ma już poboru i uważam, że niepotrzebnie niego zrezygnowano. Wojsko mężczyzn hartuje. Zastanawiam się nad powrotem do armii. Jestem młody, koledzy, z którymi piszemy do siebie, też mnie do tego zachęcają!
lipton
Wpisany dnia: 2012-02-27 16:11:00
zgrywa bohatera jakby conajmniej przelewał krew za nasz kraj, jak ci to odpowiada to wracaj i ryzykuj zycie za kase, ale nie zgrywaj bohatera...bo jestes tylko pieskiem USA
adakod
Wpisany dnia: 2012-02-22 15:22:16
Co ten gosc wygaduje?pomaga ludziom z karabinem w reku jest zwyklym najezdzca sluzacy dla wielkich amerykanow gowno nie patriota mam jednego znajomego co tez tam jezdzi i prawda taka ze jedzie dla KASY
Najtrudniejszy instrument w orkiestrze

Dorota Graca-Sztajnic jest koncertmistrzem Filharmonii Sudeckiej. Co kocha...
Nowości
- Nasi zapaśnicy jak zwykle na medal
- Oficjalnie zakończą Invest-Park Basket Ligę
- Górnik podejmie Chrobrego. Musisz tam być!
- Wkrótce Festiwal Wieniawskiego
- Zamknąć oczy i poprowadzić żaglowiec
- Miała być Magnolia i droga – nie ma niczego
- Euro PrzeWAŁka 2012
- Bezpłatnie badają wzrok
- Nowy taryfikator punktów od 9 czerwca
- Gołębiewski: - Nie muszę chować głowy w kołnierz
Plotki
Wiara
Z modlitwą i śpiewem na Chełmiec

Młodzież z Wałbrzycha i okolic wejściem na Chełmiec uczciła pamięć papieża Jana Pawła II.
I Świdnicki Maraton Biblijny

W dniach od 22 do 28 kwietnia br. z inicjatywy stowarzyszenia „Dzieło Biblijne im. bł. Jana Pawła II”, obchodzony będzie ...
W poszukiwaniu kompromisu

– Stajemy na początku drogi, która myślę, że może nas doprowadzić i chcemy, żeby nas doprowadziła do nowoczesnych rozwiązań w zakr...










PzKpfw 38 t
Wpisany dnia: 2012-03-02 17:43:24
Gwiazda A-stanu jest drugim najniższym odznaczeniem w Polsce, po co piszecie, że wysokim.